Zobacz 11 odpowiedzi na pytanie: NAjgorsze i najlepsze piwo ? Systematyczne pobieranie treści, danych lub informacji z tej strony internetowej (web scraping), jak również eksploracja tekstu i danych (TDM) (w tym pobieranie i eksploracyjna analiza danych, indeksowanie stron internetowych, korzystanie z treści lub przeszukiwanie z pobieraniem baz danych), czy to przez roboty, web crawlers
- Bezpieczeństwo gazowe i system gazowy w Europie nikogo nie czyni samotną wyspą. My też kupujemy część gazu z giełd europejskich, które są dostępne dla wszystkich. Więc jakieś rozwiązania tego trzeba będzie znaleźć. Myśmy zawsze apelowali o solidarność energetyczną - powiedział rzecznik PiS w TVP Info, pytany, czy Polska powinna dzielić się gazem z ten znalazł się w trudnej sytuacji po tym, jak w poniedziałek został wstrzymany przepływ gazu z Rosji do Niemiec rurociągiem Nord Stream 1. Teraz pojawiają się apele, aby kraje członkowskie podzieliły się gazem z Republiką Federalną stwierdził, że Polska ostrzegała przed wykorzystywaniem przez Rosję gazu, jako "straszaka", jednak są politycy w Niemczech i w Polsce, którzy "próbowali, nas przekonać, że Nord Stream to jest projekt biznesowy, który nie ma nic wspólnego z szantażem gazowym". Dalsza część artykułu pod materiałem wideoZobacz także: Rosja odcięła gaz Polsce. Damy sobie radę? "Sami podziękowalibyśmy za dostawy"Według Fogla "Niemcy teraz piją piwo, którego same nawarzyły". Wymyśliły sobie, że będą hubem energetycznym, który rozprowadza na całą Europę rosyjskie surowce, że w ten sposób wzmocnią swoją pozycję gospodarczą wobec innych krajów Unii za pomocą Rosji (...) Dzisiaj jest ironią losu w tym, że sami doświadczają tego typu traktowania - dodał rzecznik wstrzymania dostaw gazu do Niemiec za pośrednictwem biegnącego po dnie Bałtyku rurociągu Nord Stream są coroczne prace konserwacyjne, których zakończenie zaplanowane jest na 21 lipca. Jednak rząd RFN oraz Federalna Agencja Sieci biorą pod uwagę to, że po zakończeniu prac "Rosja nie odkręci ponownie kurka z gazem".Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze
W 2022 roku sprzedano tyle samo piwa, co rok wcześniej, za to wartość rynku wzrosła o 10 proc. - wynika z danych NielsenIQ. Chociaż cieszyć może brak spadków, wyniki te nie napawają
Najstarsze piwo świata Opublikowano: 16 kwietnia 2013 Nawet 200 lat może mieć piwo znalezione latem 2010 roku we wraku statku spoczywającego na dnie Bałtyku. Wiekowe piwo od razu stało się obiektem zainteresowania naukowców, a także kolekcjonerów, którzy za jedna butelkę niezwykłego trunku będą musieli zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy dolarów. 4 butelki złocistego trunku, a także kilka butelek szampana znalazła grupa nurków archeologów we wraku statku spoczywającego na dnie Bałtyku w pobliżu wybrzeży Finlandii. Naukowcy szacują, że statek z ładunkiem płynął między 1800 a 1830 rokiem z Kopenhagi do St. Petersburga. Mimo blisko 200 lat zalegania na dnie morza, znaleziony alkohol okazał się być bardzo dobrze zakonserwowany. Specyficzne warunki na dnie morza – stała, niska temperatura, a także brak światła, umożliwiły zachowanie alkoholu w dobrym stanie do naszych czasów. Niezwykłe znalezisko zainteresowało naukowców, którzy w dobrze zachowanym piwie dostrzegli materiał do badań nad prawdopodobnie nadal żywymi bakteriami drożdży piwnych. Zgodnie z przewidywaniami, w wiekowym trunku odkryto żywe bakterie czterech gatunków, co stanowi podstawę do zmodyfikowania naszej dotychczasowej wiedzy na temat długości życia bakterii. Odkrycie dobrze zakonserwowanego, 200-letniego piwa, może mieć także duże znacznie dla rozwoju przemysłu spożywczego i ochrony zdrowia.
Piwo to 27% wartości sprzedaży małych sklepów. Pandemia zmieniła zachowania zakupowe Polaków, którzy obecnie robią zakupy rzadziej, ale za to większe i w dużych sklepach. Do tego doszła inflacja i baczniejsze zwracanie uwagi konsumentów na ceny produktów. Małe sklepy to 2/3 wszystkich placówek handlowych w Polsce.
zapytał(a) o 12:29 Jakie jest najgorsze a jakie najlepsze piwo według Ciebie? Według mnie :najlepsze: Tyskienajgorsze: Żubr Odpowiedzi Dandziu odpowiedział(a) o 12:32 Najlepsze :Mocny FullNajgorsze: Redsy Daivdo odpowiedział(a) o 12:33 najlepszy tyskie carlsberg tyskie leżajsk mocny fullnajgorsze żywiec Najlepsze: Heineken, WarkaNajgorsze: Harnaś, wszystkie smakowe mahfe97 odpowiedział(a) o 12:49 najlepsze: Warka, Lechnajgorsze: Tyskie Najlepsze to Carlsberg i KasztelanNajgorsze to wszystkie smakowe i chyba Żubr. najlepsze: Corneliusy szczególnie miodwe i grejpfrutowenajgorsze: desperados (zdecydowanie dla zdesperowanych), żubr, beczkowe mocne Najlepsze: Noteckie ciemne i korzenneNajgorsze: Każde które ma mało procentów, zero smaku i dużo gazu, czyli Warka, Tyskie, Żubr, Tatra i tym podobne. Volt to już całkowita i do najlepszych dam też Sarmackie i Somersby. Sarmackie ma jako taki smak i całkiem przyzwoitą ilość voltów, Somersby nie smakuje jak piwo, ale jest świetne na kaca i zabicie sushi. Najlepsza jest zdecydowanie Perełka Export! Zadne inne piwo nie ma takiego posmaku goryczki jak to blocked odpowiedział(a) o 17:02 Jesteś za mały żeby pić piwo. blocked odpowiedział(a) o 17:57 najlepsze - Perła, Wojak, Warka i w sumie Redds :) najgorsze - Żubr. Najlepsze - kasztelan, carlsberg, LechNajgorsze - sama nie wiem ... Heineken mi nie smakuje :) Uważasz, że ktoś się myli? lub
Piwo z wadą da się wypić, choć niekoniecznie będzie to przyjemne. Zdarza się jednak, że piwo jest dosłownie zepsute. Jego smak jest wtedy kwaśny lub winny. Smaki takie mogą pojawić się w wyniku niepożądanej fermentacji, np. octowej. Jeśli piwo, które zwykle jest klarowne, wygląda na mętne, jest to jasna oznaka jego zepsucia.
Leave a Comment Posted on 31 grudnia, 2021 Złe piwa można podzielić na kilka rodzajów. Te z dobrym, lub poprawnym pomysłem, tylko źle zrobione, przetworzone czy przechowywane. Te z kiepskim pomysłem, choć zrobione poprawnie, to z problemem u podstaw. Jest też trzecia grupa. Piw nie tylko fatalnie wymyślonych, ale i beznadziejnie zrobionych. Do tego grona należy dzisiejszy antybohater, Bojan Zombiak, który nie tylko jest najgorszą produkcją roku, ale jednym z Najgorszych Polskich Piw w historii. I fakt, że to zbrodnia nie małego, zagubionego producenta, a dużego i uznanego producenta, tylko pogarsza sytuację. Jak inaczej zakończyć ciężki i paskudny dla wielu z Was rok, jak nie w ten sposób? Bojan od pewnego czasu głośno puka do drzwi z napisem „pastry”, ale robi to po swojemu, w nieco bardziej staromodny, koncernowy sposób niż browary czysto rzemieślnicze. Niemniej, sporo dostajemy z browaru deserowych, słodkich piw o różnorakim profilu – od owocowego mango po esencję marcińskiego rogala. Zombiak wyróżnia się na tym polu, jako interpretacja popularnego na całym świecie drinka. Osobiście niestety nigdy nie piłem, choć miksologię znam przynajmniej pobieżnie. W każdym razie, ciężko uwierzyć by oryginał był równie okropny, co testowane piwo. Choć, na papierze wygląda jak coś, co w piwnej interpretacji nie ma dużych szans powodzenia. Raz, że cechą bazowego napitku jest duża moc, a stawianie tego w piwowarstwie za punkt wyjściowy rzadko kiedy okazuje się dobrym wyborem. Dwa, składowe koktajlu trzeba umieć pokazać piwnym językiem. Za podstawę robi zazwyczaj rum, ostro zaprawiony sokami cytrusowymi, ananasem i przyprawami. Ma być mocno, ciężko ale orzeźwiająco i słodko zarazem. Chwała (a może biada) temu, kto dobrze przełoży to na piwo. Bojanowo się nie udało. Co więc nie gra? No to, że zapach odrzuca niczym niskobudżetowe produkcje o Zombie. Pierwsze co uderza w nosie to alkohol. Ale taki rozpuszczalnikowy, fuzlowy, ostry, jak płyn do dezynfekcji. Dalej sztuczny aromat lukru, taki erzacowy. Nad tym ta chemiczna nuta tanich podróbek Desperadosa, aka tequila. I na domiar złego daje popielniczką, czy też zgaszonymi kiepami – nie wiem co to może być. Gdzieś przebija się syropowy ananas. W smaku równie źle, także czuć sztuczny lukier, rozpuszczalnik, coś na kształt owocowego płynu do podłóg. W dodatku całość jest ciężka, muląca, jak utleniona triple Ciężko uwierzyć, że ktoś spróbował produktu gotowego i powiedział „to jest ok”. Prędzej spodziewam się podejścia „no trudno, sprzedawaj”. Dawno nie musiałem zmuszać się do wypicia choć łyczka czegoś – tu nadmiar negatywnych wrażeń jest na tyle duży, że każdy EDI wydawałby się przy Bojanie Zombiak mocno zwietrzały. Wstyd, że duży uznany browar wypuścił takie (bez przeproszenia) gówno, które bez dwóch zdań zasługuje na porównanie do bezmyślnych, rozkładających się zwłok kierowanych jedynie pierwotnym instynktem. Jakkolwiek bym się nie starał, to najbardziej trafna metafora. O etykiecie z kolei powiem tyle – slogan wiodący bawi podwójnie, a jej największą zaletą jest łatwość odklejenia z butelki. Jeśli dobrze pamiętam, zapłaciłem za Zombie Czyli dokładnie 8zł za dużo. Wypuszczenie tego przez Bojana to prawdziwa zbrodnia i naplucie na każdego konsumenta w Polsce. A każdy, kto powie że mu to smakuje po prostu kłamie. I próbuje oszukać albo innych albo siebie. Zgodnie z utartą legendą, Zombie wychodzą na polowanie szukając ludzkich mózgów. Twórcy tego piwa mogliby się przy nich czuć nadzwyczaj bezpiecznie. PS: Szczęśliwego Nowego Roku! Oby piwa w 2022 były jak Bojan Porter, a nie Bojan Zombiak Polub i obserwuj nas w social media! Facebook | Instagram Strona poza chmielem używa ciasteczek. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nią cookies. Pamiętaj także, że treści prezentowane na stronie przeznaczone są dla osób pełnoletnichAkceptuję Reject Nie zgadzam się
W ród respondentów w wieku 20-22 lata a¿ 28% bardzo lubi piwo, natomiast w grupie osób w wieku powy¿ej 25 lat ju¿ tylko 11,5%. Podobna sytuacja wystêpuje równie¿ w ród ankieto-
1 Comment Updated on 22 stycznia, 2018 Rynek piwny nie jest usłany różami. Trud warzenia nie zawsze przynosi pożądane efekty i rzemieślnikom zdarzają się wpadki. Istnieją jednak browary, których nieudane produkty nie są efektem potknięć i wypadków. Wynikają za to z niewiedzy, ignorancji, chciwości czy bezczelności. To właśnie im poświęcony będzie ten cykl – Najgorsze Polskie Piwa. W pierwszym odcinku przyjrzę się legendzie złego piwowarstwa – Browarowi EDI i jego trzem antypiwom – Niefiltrowanemu, Miętowemu i Czekoladowemu. Krótki rys historyczny – wschowski Browar EDI powstał w 1998 roku i od tego czasu nieprzerwanie pozostaje niewielką firmą rodzinną. Nie dystrybuują produktów do sklepów, ale ich stragany to stały punkt jarmarków, festynów i odpustów w całym kraju. Chciałoby się napisać – całe szczęście, gdyż nie bez podstaw EDI wyrobił sobie markę jednego z najgorszych browarów. Dość powiedzieć, że ich główne piwa to: Niefiltrowane, będące lagerem zmieszanym z gęstwą w proporcjach około 1:1 smakowe warianty (np. miętowe, wiśniowe), będące mieszaniną piwa z syropami nadającymi smak i aromat klasyczne jasne i ciemne, różniące się zapewne od pierwszego podpunktu brakiem gęstwy Pół biedy, gdyby były to produkcje nijakie. Wyróżniają się jednak licznymi wadami, a kolorowe warianty straszną tandetną sztucznością. Może EDI ma rację, określając piwa jako wyjątkowe w smaku? Drugich tak złych ze świecą szukać… Jeśli dodamy do tego marketing browaru (o którym jeszcze wspomnę), zyskujemy prawdziwie szkodliwą mieszankę… Forma recenzji będzie raczej klasyczna, ale dla potrzeb serii przyjąłem nową skalę. Stanowi lustrzane odbicie zwykłej, ale jest ujemna. Osobno wystawię ocenę całościową browarowi. Oczywiście, zdarzyć się może, że coś w teście zasłuży na notę dodatnią. Mamy więc przedział od -10 do 10. A oto bohaterowie – niesławne Niepasteryzowane oraz dwie wersje smakowe – Miętowe i Czekoladowe. Zacznijmy od edycji podstawowej. Butelka oczywiście zaskakuje dwufazową zawartością. Trzy czwarte stanowi klarowny płyn, resztę – gęstwa drożdżowa. Na początek spróbowałem nalać piwo bez wzburzania osadu. Nazwa: Niefiltrowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: jasne złoto, piwo klarowne Piana: dość spora Aromat: kwaśny – octowy, sporo zepsutej, przekiszonej kapusty, wody po ogórkach, skisłego zboża. Sporo fenoli, rzekłbym że nawet chlorofenolu (przyprawowo – aptecznego), wyczuwalny także rozpuszczalnik. Zapach drapie i odrzuca Smak: intensywna, musująca kiszonka ze starą kapustą, ogórkami i kwasem octowym. Wspomniane fenole, rozpuszczalnik, błotna autoliza Goryczka: nieprzyjemna, chemiczna, ale niewysoka Całość: obrzydliwa. Przypomina przeleżały, nadpsuty kebab ze starą, zakisłą surówką, leżący w brudnej, nieklimatyzowanej budce podczas upalnego lata -8,5/-10 Zerknijcie tylko na tę gęstwę w butelce. Co prawda, jest jej dość mało jak na standardy tego piwa, ale nadal przekracza to wszelkie przyjęte normy. Prawdziwa niespodzianka czekała jednak na mnie po 5 – 10 minutach od otwarcia butelki. Osad gwałtownie ruszył w górę, zaczął się rozdrabniać, piwo pienić i bulgotać. W porę udałem się z nim nad zlew. Po utracie połowy zawartości zostałem z mętną paćką. Co robić, pora na test wersji hazy… Kolor: błotnisto – mleczno – mętny, jasnozłoty; w środku pływają grudki drożdżowe Piana: średnia Aromat: to co wcześniej + więcej chemicznych fenoli Smak: to co wcześniej + więcej chemicznego fenolu Goryczka: większa, chemiczna, sztuczna Całość: jeszcze gorzej niż wcześniej -9/-10 Wersja miętowa powstała na bazie jasnego lagera, poprzez dolewkę syropu smakowego. Szkoda, że EDI nie udostępnia szczegółów na temat dodatku, bo każdy z nas miałby szanse poznać półprodukty warte omijania. Nazwa: Miętowe Niepasteryzowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: zielony, niczym płyn do naczyń znanej marki Piana: mydlana, niczym z płynu do naczyń Aromat: w tle kiszona kapusta, ocet, ogórki. Nad tym mydlana mięta z pły… wiecie skąd. Także nieco sztucznych cytrusów Smak: jak wyżej, mięta i cytrusy, syntetyczne. Mdławy, słodzikowy posmak. Sporo octu, kapusty, ogórków Goryczka: lekka, nieco chemiczna Całość: myślę, że zaszła tu pomyłka i zamiast piwa dostałem butelkę wprost z linii myjącej. Niemniej, tu ocena jest nieco wyższa -7,5/-10, choć muszę obniżyć za reakcję alergiczną po wypiciu -8/-10 Czekoladowe sporo obiecuje. Tu w składzie znajdziemy naturalny wyciąg z kakao! No to teraz już musi być dobrze. Ostatnia szansa na uratowanie honoru firmy. Nazwa: Czekoladowe Niepasteryzowane Browar: EDI Styl: Lager Alkohol: 5,6% obj. Temperatura degustacji: 12°C Kolor: brązowo – miedziany Piana: brak piany, zerowe wysycenie Aromat: dobry Boże, wielkie nieba. Sztuczna, czekoladopodobna polewa tłuszczowo – kakaowa. To jednak wierzchołek góry. Dalej mamy mocno kwaszoną kapustę, karmel i zepsute ziarno. Następnie wyraźny zapach brudnego, przepoconego ubrania oraz fekaliów. Tak, pojawia się woń kupy – czyli można założyć zakażenie mikrobiologiczne Smak: jak aromat. Mdławy, ze sztuczną polewą z tanich, podjełczałych już mikołajków. Kapusta z octem itp. itd. Brudne, zapocone łachmany. Ciepłe, końskie (a może ludzkie?) odchody. Do tego plastik Goryczka: niezauważalna Całość: obrzydliwa. Chyba najgorsza rzecz, jaką piłem w ostatnich 3-4 latach. Takie coś nie powinno opuścić browaru. Nie da się zrobić tak złego piwa przypadkiem -10/-10 Etykiety: jeśli zakładacie, że powyższe są brzydkie, to nie widzieliście tych, które EDI miał dawnej. Te nowe są oczywiście szpetne, ale największym problemem są literówki i błędy stylistyczne. Poza wszystkim, ciężko je rozczytać, a miejsce z datą ważności wieje pustką. To akurat poważne niedociągnięcie. Choć może w tym szaleństwie jest metoda? Po co data przydatności, skoro piwo z browaru wychodzi zepsute… I tu przechodzimy do elementu, który najbardziej bodzie w moje piwne serduszko. Marketing EDIego. Jeśli widzieliście stragan browaru, wiecie jaka panuje tam atmosfera. Na każdym kroku podkreślają, że są małym, rodzinnym browarem (prawda) produkują piwo naturalne, o prawdziwym smaku, bez konserwantów i „chemii” (fałsz) ich produkty są zdrowie i wartościowe dla organizmu (fałsz) Pozwólcie, że pokuszę się o weryfikację tych przechwałek: wszystkie piwa bazowe w Polsce muszą być bez konserwantów dodatki smakowe mogą być syntetyczne (barwniki, aromaty), a często takie syropy są konserwowane chemicznie – vide Somersby piwa wadliwe i zakażone mogą być niekorzystne dla zdrowia, jeśli występują w nich szkodliwe mikroorganizmy, najczęściej powodując rozstrój pokarmowy piwa nie wolno promować jako produktu zdrowotnego Trzeba zauważyć, że EDI celuje w klienta festynowego, który nie posiada znacznej wiedzy o piwie. Potem jesteśmy świadkami tłumów przekonanych że tak smakuje prawdziwe piwo. I tu jest pies pogrzebany – po takich doświadczeniach konsument albo uwierzy browarowi, albo zniechęci się do niekoncernowych produktów. Tak czy owak, nie sięgnie po dobre, kraftowe piwa, a możne nawet zacznie się do nich wrogo odnosić. I to nie koncerny, a właśnie EDI i jemu podobni producenci ścieków są największymi wrogami browarów rzemieślniczych. To właśnie słynne psucie rynku, połączone z oszukiwaniem i brakiem szacunku dla ludzi. Miałem ostatnio sen, że browar ze Wschowej przestał istnieć. Niestety, po przebudzeniu czekała na mnie szara rzeczywistość, a jeszcze jedna, pozostała butelka Niefiltrowanego patrzyła na mnie z lodówki. Jakby chciała zrobić mi i wszystkim konsumentom krzywdę samym wyglądem. Oszczędźcie sobie i innym cierpień i nie sięgajcie nigdy po wypusty EDIego. Niech ten relikt wymrze jak drożdże w jego butelkach. OCENA BROWARU -10/-10 PS: Zaprezentowane stanowisko jest moją prywatną opinią, aczkolwiek zgadzają się ze mną koledzy z branży: Łukasz i Dawid. Logo browaru wykorzystuje w ramach prawa cytatu do recenzji PPS: Jeśli dotarłeś już tutaj, brawo dla Ciebie. Jeśli dzięki temu zaoszczędziłeś parę groszy, rozważ wsparcie akcji BeerOffChallenge Strona poza chmielem używa ciasteczek. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nią cookies. Pamiętaj także, że treści prezentowane na stronie przeznaczone są dla osób pełnoletnichAkceptuję Reject Nie zgadzam się
Kongenery mogą wpływać na smak i aromat napojów alkoholowych. Badacze podejrzewają, że mogą one w pewnym stopniu przyczyniać się do silniejszego kaca. Brandy, rum, bourbon, tequila, koniak i czerwone wino zawierają większe ilości kongenerów niż wódka, gin, białe wino czy piwo. Whisky wykazuje pośrednią ilość kongenerów.

Leave a Comment Posted on 6 grudnia, 2021 Ach, jakże stęskniłem się za felietonikami o Najgorszych Polskich Piwach. Wiele czasu upłynęło od ostatniej odsłony tej troszkę zgryźliwej i zdecydowanie bardziej bolesnej (zwłaszcza dla mnie) serii artykułów na blogu. Panującą w eterze ciszę powodował głównie brak wypustów tak złych, jak dotychczas opisane. W obecnych, niepewnych czasach raz, że ciężko było szukać wyjątkowych okropieństw, dwa – mało który browar bawił się w masochistyczne eksperymenty wielkiego kalibru. Jednak, w takich momentach jak ten i wobec piw takich, jak dzisiejszy antybohater, milczenie byłoby zbrodnią. Prawie tak dużą, jak uwarzenie go przez Browar EDI. Piernik Jaworski idealnie wpisuje się w dzisiejsze święto. Jeśli tylko byliśmy bardzo niegrzeczni, a w butach czekała gruba rózga i kilogram węgla. Ja wiem, zdaje sobie sprawę że wytykanie Browarowi EDI potknięć jest passe i przypomina wskazywanie dziur na polskich ulicach. Jakiś czas temu jednak poziom wschowskich eliksirów zdawał się znacznie poprawić, czego efektem było pite przeze mnie jeszcze przed pandemią Chmielone Na Zimno. Była to jednak bardzo cienka warstewka nowego asfaltu, bo jakość produktów zdaje się zapadać jeszcze bardziej. To, czego doświadczyłem pijąc Piernik Jaworski przywołuje na myśl traumę związaną z pierwszym odcinkiem Najgorszych Polskich Piw. Byłem święcie przekonany, że to już nigdy nie wróci, ale trwałem w błędzie. Zacznijmy jednak od początku… Jeśli jakimś cudem nie znacie Browaru EDI, to jest to jeden z najstarszych producentów rzemiosła piwnego, istniejący od lat 90. Przez lata konsekwentnie zdobywał tytuł najgorszego polskiego browaru. Absurdalnie niesmaczne produkty, okropnie brzydkie etykiety i cała otoczka zapisały się w branży iście złotymi zgłoskami. Ja również podjąłem rękawice związana z degustacją ich tytułów, co zaowocowało pierwszym odcinkiem serii NPP. Przekonałem się że historię o okropieństwach są prawdziwe. Lata mijają, a u EDIego (poza chwilową, pozorną zwyżką formy), nic się nie zmienia. Nadal sprzedają piwa na festynach i festiwalach i właśnie na takim stoisku nabyłem Piernik Jaworski. Nowość, choć nie wiem jak młoda, to wcześniej nie pojawiała się w portfolio browaru. Sprzedawca uczciwie poinformował mnie jak jest wykonane – nie ma tu przypraw, po prostu bierze się Wschowskie Ciemne i dolewka smakowej „zaprawy”. Kiedy to usłyszałem, wiedziałem że muszę poznać efekt końcowy. Nie wiem co odpowiada za olbrzymią porażkę Piernika – czy to piwo bazowe czy ta zaprawa, ale efekt jest kosmiczny. Jak czarna dziura niesmaku. Aromat: Na początku kwaskowy, z nutą taniej krajanki piernikowej – polewy czekoladopodobnej, taniej marmolady. Dalej sztuczny, wodnisty aromat przypraw. Znam go świetnie. W trakcie studiów edukowalem młodzież w dziedzinie żywności i korzystałem z waty nasączonej najtańszym na rynku, syntetycznym aromatem korzennym. Zwietrzała, dwuletnia próbka pachniała w ten sposób. To nie koniec – dalej grają nuty typowe dla EDIego, brudne znoszone ubrania bywalca noclegowni, karmel i nuta lekkiej stęchlizny. Smak: jeszcze gorzej – całość jest kwaśna jakby się zepsuła, choć piwo ma 2 miesiące i od zakupu było w lodówce. Dalej mdłe akcenty jak od słodzika i kolejny akcent znany mi ze studiów. Chemiczny posmak stopionego polichlorku vinylu (PVC) – czyli coś, czego nikt nie powinien znać poza laboratorium oceny polimerów. Po ogrzaniu piwa nie jest lepiej i żadne z okropieństw nie ucieka. -7/-10 Dużo się zawsze mówiło o wątpliwych estetycznie projektach etykiet u EDIego i współczesnym daleko do profanum lat 90, zwłaszcza po niedawnej rewizji. Tu jednak krzywe naklejenie i zagniecenia są wisienką na torcie. PRNIK JARSKI może i ma okropne wnętrze, ale za to z zewnątrz prezentuje się kiepsko. Gdyby tylko jedno z dwóch było nieudane, rzekłbym że twórcy skupiają się bardziej na tym drugim. A tak, ciężko szukać jakichkolwiek usprawiedliwień. Jako konsumentowi, producentowi piwa, a nawet jako człowiekowi jest mi po prostu przykro. Pomijam już fakt, że opis składników nie przedstawia stanu faktycznego, a rzekoma data na kapslu wcale nie jest tam obecna. Po co się dodatkowo denerwować. I łatwo byłoby popadać w prosta szyderę, nie patrząc szerzej na problem. W końcu w EDIm za każdym razem poświęca się czas, energię, surowce i pracę, by koniec końców zostać z czymś tak nieudanym. Może faktycznie teraz da się już odbić tylko w górę? Dlatego to symboliczne -7 punktów choć zasłużone, to nie powinno ucieszyć nikogo. Nadal nie zmienia się fakt, że EDI szkodzi wizerunkowi rzemiosła piwnego w Polsce jak nikt inny. Ponoć ignorancja jest gorsza od niewiedzy. Piernik Jaworski w każdym łyku pokazuje, że te dwie przypadłości mogą iść za sobą w parze. PS: To nie jest jedyne piwo, które pojawi się w serii do końca roku. Powiem więcej – kolejny potworek (dosłownie!) nie zasługuje na ani grama taryfy ulgowej Polub i obserwuj nas w social media! Facebook | Instagram Strona poza chmielem używa ciasteczek. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nią cookies. Pamiętaj także, że treści prezentowane na stronie przeznaczone są dla osób pełnoletnichAkceptuję Reject Nie zgadzam się

Jak podaje Eurostat, Polska wraz z Hiszpanią są zaraz po Niemczech największymi producentami piwa w Europie. Ciekawie wygląda również eksport tego trunku do innych krajów. Piwo wyprodukowane w Polsce cieszyło się największą popularnością w 2019 r. Sprzedaliśmy go za ponad 800 mln zł.
TOP 10 POLSKICH PIW KONCERNOWYCH Z racji moich zainteresowań, co jakiś czas ktoś mnie pyta, jakie jest moje ulubione piwo? Ja wówczas dyplomatycznie odpowiadam, że nie ma takiego piwa. Nie mam jednego ulubionego piwa, które darzyłbym największą estymą, szacunkiem i czcią, niczym muzułmanie Allaha. Powiem więcej: nie mam nawet jednego ulubionego browaru. I to z bardzo prostego powodu – na rynku jest tak dużo polskich świetnych, wręcz rewelacyjnych piw, że nie jestem w stanie wybrać jednego! Nie żartuję. Mimo widocznej rewolucji piwnej w naszym kraju, nadal zdecydowana większość konsumentów piwa, to niedoinformowani, zamknięci w sobie konserwatyści, którzy przez całe swoje życie pili co najwyżej 3-4 marki piwa. Oczywiście tymi piwami są ‘jasne pełne’ od „wielkiej trójcy” (KP, GŻ, CP), no może co niektórzy napili się raz, czy dwa porteru z Żywca. Z myślą o takich osobach postanowiłem napisać mały przewodnik, odnośnie najlepszych piw koncernowych, które miałem okazję próbować. Dlaczego akurat rzuciłem się na koncerniaki? Ano dlatego, że nawet jeślibym się tu rozpisał o Pintach, AleBrowarach, Pracowniach Piwa i innych Artezanach, to i tak nikt z osób, do których kieruję ten tekst nie wiedziałby, gdzie kupić takie piwa, bo w spożywczaku na rogu ich przecież nie znajdą. Poza tym, gdyby tylko zobaczyli cenę piw nowofalowych, to uciekliby w popłochu jak poparzeni. Kolejna rzecz to niewątpliwy szok, wywołany nagłą zmianą smaku i zapachu ich ulubionego napoju. Tak więc, lepiej tego uniknąć. W powszechnej opinii większości piwnych hipsterów, beer geeków i tym podobnych świrów panuje przekonanie, że wszystkie piwa z koncernów są be, fe i tfuj, tfuj... Ja jednak twierdzę, że od tej reguły są nieliczne wyjątki. Fakt, jasne lagery są do siebie tak podobne i nijakie w smaku, że szkoda na nie czasu, ale przecież istnieją także inne, w miarę ciekawe piwa, których ostatnio jest coraz więcej. Poniżej przedstawiam moją subiektywną listę dziesięciu najlepszych koncernowych piw z Polski. Trunki te nie zostały uporządkowane od najlepszego do najgorszego, więc nie sugerujcie się kolejnością, jest ona przypadkowa. Książęce Jasne Ryżowe. Niby jasny lager, ale ma coś w sobie. Może to ziarna ryżu, a może bardzo przyjemny chmielowy aromat sprawia, że jest to jedno z moich ulubionych i cenionych piw. Niebanalna świeżość, balans, bogaty aromat chmielowy i całkiem spora goryczka. Naprawdę piwo warte uwagi. Polecam. Piwo Sezonowe – Wielkanocne. Najnowsze dzieło od Carlsberg Polska. Koźlak z serii Piwo Sezonowe, mimo stosunkowo niskiego ekstraktu okazał się całkiem niezłym napitkiem. Dostępny tylko sezonowo, podczas wczesnej wiosny lub końcówki zimy stanowi wspaniałą odskocznię od zwykłych lagerów. Warto spróbować. Porter Mocno Dojrzałe. Następca porteru z Okocimia w bezzwrotnej rzeźbionej butelce, choć wiele osób twierdzi, że jest to, to samo piwo, tylko w nowym opakowaniu. Tak, czy siak jest to doskonały przedstawiciel porteru bałtyckiego. Może nie najlepszy z najlepszych, ale naprawdę nie ma się zbytnio do czego przyczepić. Wszak niemal wszystkie krajowe portery trzymają wysoki poziom. Piast Wrocławski. Tu mam zagwozdkę – piwo piłem tylko raz, głównie ze względu na jego słabą dostępność, ale wrażenie jakie na mnie wywarło było naprawdę piorunujące! Jasne pełne, które wprawiło mnie w ogromny zachwyt. Może akurat trafiłem na dobrą partię, albo miałem dobry dzień, a może ono po prostu jest tak dobre, sam już nie wiem. Jeśli macie możliwość, ta sami się przekonajcie. Warka Radler Jabłko. Wśród najlepszej dziesiątki nie mogło zabraknąć radlera – stylu, który okazał się hitem sprzedażowym roku 2013! Z miesiąca na miesiąc prawie każdy browar zapragnął mieć w swojej ofercie piwo z lemoniadą. Większość prezentuje się dość przeciętnie, ale wśród nich jest ta oto perełka. Niezwykła rześkość i czystość aromatu, zielona jabłuszka, to jest to! Żywiec Porter. Prawdziwy klasyk wśród porterów. Najbardziej znane i cenione polskie piwo w tym stylu. Zdobywca wielu nagród i wyróżnień. Co ciekawe od wielu, wielu lat jest niezmiennie dobre i smaczne. Nasza duma narodowa i piwowarski skarb Polski. Kto jeszcze nigdy nie pił, to niech się w końcu odważy. To obowiązkowa pozycja dla każdego piwosza! Książęce Ciemne Łagodne. To chyba moje ulubione piwo ze wszystkich książąt. Powtarzam je w miarę regularnie i jeszcze nigdy się nie zawiodłem. Ciemny lager z nutą kawy zbożowej, czekolady, słodkiego karmelu i łagodnych ciemnych słodów. Wspaniała odmiana dla kogoś, kto wlewa w siebie tylko tyskacze i żubry. Spróbuj, a nie pożałujesz. Okocim Radler z Limonką. Kolejny radler, które jest warty uwagi. Dodatek soku z limonki niewątpliwie go wyróżnia na tle nieco szarej konkurencji. Fajny i przyjemny kwasek doskonale orzeźwia zmysły podczas letnich upałów. Według mnie drugie miejsce wśród radlerów, tuż za Warką Jabłko. Brackie. W Brackiem Browarze Zamkowym w Cieszynie oprócz świetnego porteru żywieckiego robią jeszcze jedno piwo godne polecenia. Mimo swojej słynnej metaliczności, która zresztą nie zawsze jest obecna, piwo ma wyraźnie chmielowy aromat i wyrazisty słodowy smak, zwieńczony niezłą goryczką. Piwo Sezonowe – Świąteczne. Świąteczny grzaniec z Okocimia, to idealny trunek na zimowy okres. Spory woltaż, mnóstwo przypraw korzennych, ciemne słody oraz karmel i czerwone owoce to jest to! Jeśli ktoś lubi takie klimaty, to z pewnością będzie spełniony, a jeśli nie lubi, to może się w końcu przekona do piw świątecznych. Oczywiście polecam pić schłodzone, ale wybór należy do Ciebie. Jak pewnie niektórzy z Was zauważyli w tym zestawieniu nie ma Grand Championów od Grupy Żywiec, które rzecz jasna są świetnymi piwami, albo co najmniej wyróżniającymi się. Jednak uznałem za bezsensowne polecanie tych pozycji, ze względu na to, że na rynku pojawiają się tylko jednorazowo. Co roku inne piwo, dostępne przez stosunkowo krótki okres. Tak oto prezentuje się najlepsza dziesiątka polskich piw koncernowych według Amatora Piwa. Możecie się z nią zgadzać lub nie, bo to tylko i wyłącznie moja subiektywna ocena. W komentarzach spróbujcie stworzyć własną listę. Zobaczymy, porównamy, pogadamy. Które piwa według Ciebie są lepsze niż powyższe? Jeśli ten tekst Ci się spodobał i nie chcesz, by w przyszłości ominęły Cię kolejne, ciekawe artykuły – już teraz zapisz się do newslettera, dołącz mnie do swoich kręgów Google+ lub polub mój profil na fejsie ;>
  • Т срαсвθηጢ
    • Оքиճ з
    • ዪощև твաнтዖ
  • Лэшሰሌθциծ уջуβоጥቲ ሒкражωм
    • Β ፐիչ էбаջогኁջил лխлаկиቡωηо
    • Иδቦщэςупых пኇβ օሳፐդа ጄኖабաςа
    • ሦψилኢτодеп физևւι бችкр
  • Ռጤքэ ефуктըψοኙխ
    • ቃዎидрисны ароρечυ ор
    • Цеս ի звусո ሌйаց
Piwo pszeniczne, dymione, jasne, lekkie, górnej fermentacji, refermentowane, o wysokim nasyceniu dwutlenkiem węgla, klarowne z osadem drożdżowym na dnie butelki. Piwo cechowało się lekką goryczką chmielową i charakterystycznym aromatem wędzonego słodu. Zawierało od 2,5% do 5% alkoholu. Piwo grodziskie wytwarzane było w bardzo Rynek piwa w Polsce przez ostatnich kilka lat zmienił się tak gwałtownie, że dziś trudno objąć całe jego bogactwo. Wszystko dzięki rozwojowi piwowarstwa domowego, które stało się fundamentem dla rozwoju piwowarstwa rzemieślniczego. Browary rzemieślnicze szybko zaczęły przekształcać polską piwną rzeczywistość, a zmiany które zapoczątkowały, nie tylko odcisnęły swoje piętno na browarach regionalnych, ale również wymusiły zmiany na koncernach piwowarskich. Przyjrzyjmy się zatem 14 piwom, które całkowicie odmieniły krajowy rynek piwa. Piwom, które stanowią kamienie milowe w jego rozwoju. Dla kompletu informacji dodam jeszcze, że z racji obszerności tekstu, z małym wyjątkiem, zawęziłem ramy czasowe do 2013 Bracki Koźlak Dubeltowy I browar: Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie uwarzone według receptury piwowara domowego Jana Krysiaka I styl: Koźlak Dubeltowy I premiera: 6 grudnia 2009 I ekstrakt: 20% I alkohol: 8,9%Grand Champion 2009 – Bracki Koźlak Dubeltowy uwarzony według receptury Jana Koźlak Dubeltowy to pierwszy Grand Champion – zwycięskie piwo Jana Krysiaka w odbywającym się w 2009 roku w Żywcu, Konkursie Piw Domowych Festiwalu Birofilia, uwarzone na podstawie domowej receptury w dużym browarze. Możecie wierzyć lub nie, ale wówczas nawet koźlak, czyli nadal lager, w dodatku styl, który możemy uznać za niezbyt porywający, stanowił swego rodzaju rewolucję. Oczywiście klasyczny niemiecki koźlak uwarzony w niewielkiej ilości nie był w stanie zawojować rynku. Niemniej jedna Grand Champion zbudował siłę i prestiż KPD, zwiększając zainteresowanie piwowarstwem domowym i wzbudzając chęć piwowarskiej rywalizacji. Sam festiwal Birofilia był najważniejszą piwną imprezą o trudnym do powtórzenia klimacie. Odwiedzający mogli próbować piw zarówno domowych jak i komercyjnych, często w bardzo trudno dostępnych stylach. Ja np. w słynnej alei piw świata dorwałem swojego pierwszego Cantiliona, Westvleteren’y czy piwa z amerykańskiego browaru Anchor. Birofilia była też miejscem wymiany piwowarskich doświadczeń. Tam też próbowałem piw od takich piwowarów domowych jak Janek i Wojtek Szała, Andrzej Miler, Wojtek Trześniowski czy Tomek Rogaczewski. Muszę to raz jeszcze zaznaczyć. Bez ruch piwowarów domowych nie mielibyśmy dzisiejszego piwowarstwa rzemieślniczego a Konkurs Piw Domowych wykreował wiele piwowarskich gwiazd. Zajrzyj również do naszego opisu degustacji 7 letniego Grand Championa 2009. Jedna z moich rozmów z Wojtkiem Trześniowskim uchwycona na Festiwalu Birofilia w 2014 A’la Grodziskie „od Żywca i Zdroja”I browar: Grodzka 15 w Lublinie według receptury Ziemowita Fałata I styl: Piwo Grodziskie I premiera: czerwiec 2010 I ekstrakt: 8,0% I alkohol: 2,65%A’la Grodziskie „od Żywca i Zdroja” w dniu premiery na Festiwalu Birofilia. Fot. Ziemowit Fałat, Browar w 1993 roku browaru w Grodzisku i zaprzestanie produkcji piwa Grodziskiego, zakończyło pewien rozdział w polskim piwowarstwie. Może odrobinę przypadkiem, ale próba jego reaktywacji otworzyła zupełnie nowy rozdział. Piwo powstało z inicjatywy Ziemka Fałata (Zdrój) przy udziale Grześka Zwierzyny (Żywiec). W restauracyjnym browarze Grodzka 15 w Lublinie, 26 maja, na podstawie domowej receptury, chłopaki uwarzyli 5,5 hl piwa nawiązującego swoją stylistyką do oryginalnego Piwa Grodziskiego. Piwa powstało niewiele, bo gotowe piwo rozlano do około 1650 butelek 0,33l i niemal w całości sprzedano je na festiwalu Birofilia. A’la Grodziskie jest pierwszym piwem rzemieślniczym uwarzonym w ramach kontraktu przez piwowara domowego. Udowodniło, że piwowar domowy jest w stanie uwarzyć swoje piwo komercyjnie w wynajętym browarze i sprzedać je na wolnym rynku. Dzięki temu sukcesowi powstał Browar Atak ChmieluI browar: Browar PINTA w browarze na Jurze w Zawierciu I styl: American India Pale Ale I premiera: 7 maja 2011 I ekstrakt: 15,1% I alkohol: 6,1%Atak Chmielu z browaru PINTA. Fot. Bartek Chmielu z Browaru PINTA to dopiero 3 miejsce w moim zestawieniu ale bez wątpienia jest to piwo nr 1 polskiej rzemieślniczej rewolucji. Sukces A’la Grodziskiego pokazał wyraźne pragnienie inności wśród krajowych miłośników piwa. Ziemowit i Grzesiek ze wsparciem Marka Semli postanowili ugasić to pragnienie. Założyli browar PINTA. W trzy osobowym składzie rozpoczęli współpracę z Browarem na Jurze w Zawierciu, w którym w ramach kontraktu nadal warzą swoje piwa. Zadebiutowali w maju 2011 roku na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa trzema piwami. Wśród nich był Atak Chmielu, który okazał się prawdziwym piwnym objawieniem. Bezkompromisowy zapach i smak dzieliły przepaść od ogólnodostępnych piw ze sklepowych półek. Bogactwo owocowych aromatów Ataku Chmielu pochodzących od amerykańskich odmian chmielu, zapoczątkowało nowe pragnienie. Pragnienie piw o intensywnym aromacie i smaku nowofalowych odmian chmielu z mocną goryczką na finiszu. Tak, to był prawdziwy przełom i zwiastun nowych czasów. Czasów, których dziś jesteśmy beneficjentami. Sprawdź tutaj, co na gorąco o tym piwie napisał premierowe piwa z Browaru PINTA na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa. Od prawej: Czarna dziura, a’la Grodziskie i Atak Chmielu. Fot.: Bartek Jak w DymI browar: Browar PINTA w Browarze na Jurze w Zawierciu I styl: koźlak dymiony I premiera: listopad 2011 I ekstrakt: 16,5% I alkohol: 6,9%Jak w dym z pierwszej warki. Fot. Bartek w dym powstało na fali napływających do Polski z Bambergu piw na słodzie wędzonym, w szczególności świetnego Aecht Schlenkerla Urbock z browaru Heller-Bräu Trum. PINTA nie poszła na łatwiznę i część słodu uwędziła sama w dymie z drzewa orzechowego. Piwo wyszło wyborne i zawładnęło sercami wielbicieli wędzonek. Szkoda tylko, że w kolejnych jego partiach zabrakło słodu własnoręcznie uwędzonego dymem orzecha. Nie mniej jednak piwo pozostało w pamięci każdego miłośnika piw wędzonych, który miał okazję je słodu dymem z drewna orzecha. Źródło: Ziemowit Fałat, Browar Ciechan Grudniowy Porter I browar: Browar Ciechan I styl: Porter Bałtycki I premiera: grudzień 2011/styczeń 2012 I ekstrakt: 18,1% I alkohol: 9,0% Ciechan Grudniowy – edycja Grudniowy Porter to pierwszy dostępny w limitowanej ilości polski wyleżakowany Porter Bałtycki. Po raz pierwszy pojawił się w 2007 roku i podobno leżakował 25 miesięcy. Jednak rynek nie był wówczas na tyle rozwinięty, aby to piwo odcisnęło na nim swoje piętno. Na pewno udało się to wersji z roku 2012, która leżakowała około 3 lat. Piwo było dostępne w dwóch wariantach: w zwykłej butelce 0,5 l w cenie około 10 – 13 zł oraz w oryginalnej litrowej i numerowanej butelce z zamknięciem patentowym w cenie 45 zł. Piwo błyskawicznie wywołało dyskusję, tyle, że głównie na temat wysokiej ceny. Nie ma się co dziwić, bo 45 zł było wówczas wysoką ceną, nawet na tle dostępnych piw zagranicznych. Nie mniej, była to pierwsza dyskusja pod wszystko mówiącym tytułem „czy sztosy muszą być drogie”. ;) Sława Ciechana Grudniowego szybko przeminęła. Rynek błyskawicznie się rozwijał, opakowanie przestało być wyjątkowe, a wysokiej ceny nie uzasadniała zawartość butelki. Z limitowanego produktu piwo stało się tylko drogą ciekawostką. Zajrzyjcie również do opisu Rowing JackI browar: AleBrowar w Browarze Gościszewo I styl: American India Pale Ale I premiera: 5 maja 2012 I ekstrakt: 16,0% I alkohol: 6,2%Pierwsza, mocno spieniona szklanka premierowego Rowing Jacka, na wielkiej premierze AleBrowaru we wrocławskim Zakładzie Usług powstał z pasji Michała Saksa, piwowara zawodowego, Arkadiusza Wenty, piwowara domowego oraz Bartka Napieraja, blogera piwnego i jednocześnie twórcy Smaków Piwa. Nazwa podkreśla ideę działalności browaru, ponieważ chłopaki postanowili warzyć tylko piwa górnej fermentacji z angielska zwanych Ale, odcinając się w ten sposób od panującej na rynku lagerowej monotonii. Rowing Jack to jeden z trzech debiutanckich Ale’i . Szybko zasłużył sobie na miejsce w historii polskiego piwowarstwa rzemieślniczego. Obok Ataku Chmielu stał się symbolem rynkowych przemian. Pokazał inne oblicze stylu AIPA przez co szybko podzielił miłośników nowofalowego piwowarstwa, wywołując niekończące się dyskusje o wyższością jednego bądź drugiego piwa. Ale nie tylko piwo jest tutaj ważne. AleBrowar od początku zrozumiał jak ważny jest odpowiedni wizerunek. Nieco kontrowersyjne, czasem turpistyczne postacie stały się nie tylko elementem charakterystycznym browaru, ale również elementem wizualizującym przemiany rynkowe. Jak by na to nie patrzyć, Rowing Jack był mocnym wejściem AleBrowaru na piwny rynek. Opis Rowing Jacka i dwóch pozostałych premierowych piw znajdziecie premiera AleBrowaru w nieistniejącym już wrocławskim Zakładzie Usług Piwnych. Na koszulkach charakterystyczne postacie wykreowane na potrzeby AleBrowaru przez ekipę Ostecx Дед Мороз (Dziadek Mróz)I browar: Artezan w Natolinie I styl: Stout Cesarski (Russian Imperial Stout) I premiera: grudzień 2012 I ekstrakt: 23% I alkohol: 10%Browar Artezan – Dziadek Mróz, czyli pierwszy polski Stout Mróz to pierwszy polski komercyjny Stout Imperialny. Powstał przy współpracy browaru Artezan (o którym więcej za chwilę) z pubem Piwoteka Narodowa. Krajowe piwo w tym stylu było mocno wyczekiwane przez rynek. Dlatego jego debiut stał się dużym wydarzeniem. Piwo miało 23% ekstraktu i około 10% alkoholu. Dziś taki ekstrakt nie robi już aż tak dużego wrażenia, ale w chwili debiutu Dziadek Mróz był piwem o największym ekstrakcie dostępnym na polskim rynku. Nie da się ukryć, że w tamtym czasie niełatwe było uwarzenie tak ekstraktywnego piwa. Warto jeszcze wspomnieć o samy, określeniu stylu piwa, ponieważ na etykiecie starano się uniknąć angielskiego określenia Russian Imperial Stout zastępując je polskim Cesarskim Stoutem. Dziadek Mróz dostępny był w skąpych ilościach, a każda degustacja była dużym wydarzeniem. Dziś gdy praktycznie każdy browar rzemieślniczy, ale nie tylko, ma imperialnego stouta w ofercie, trudno sobie wyobrazić ówczesną sytuację rynkową. I całe szczęście, bo chyba żaden miłośnik piwa nie wyobraża sobie życia bez piw w tym Pacific Pale Ale I browar: Artezan w Natolinie I styl: American Pale Ale I premiera: luty 2013 I ekstrakt: 12,5% I alkohol: 5,0%Niegdyś bardzo rzadki widok, czyli piwa z browaru Artezan w butelkach, a wśród nich słynny Artezan to projekt 3 piwowarów domowych. Chłopaki w składzie Darek Doroszkiewicz, Jacek Materski i Piotr Wypych o własnych siłach, korzystając ze własnego doświadczenia oraz wcześniej zdobytej wiedzy, z resztą nie tylko piwowarskiej, otworzyli pierwszy polski browar rzemieślniczy, warzący na własnym sprzęcie. Pierwotnie chłopaki chcieli skupić się na stylach klasycznych czego przykładem jest opisany wyżej Dziadek Mróz. Prócz niego uwarzyli np. świetnego Witbiera, klasyczne angielskie IPA czy angielskiego Portera. Jednak rynek pragnął czegoś zupełnie innego, pragnął nowofalowego chmielu! Reakcją na te potrzeby był Pacific, czyli American Pale Ale. Lekkie i niesamowicie aromatyczne piwo zadebiutowało zimą. Warszawska premiera odbyła się na Pradze w Po drugiej Stronie Lustra, gdzie serwowano to piwo w iście koncernowy sposób, okrutnie zimne w szklankach do lagera. Nie zdołało to jednak odebrać przyjemności z picia. Błyskawicznie stało się ono hitem i kolejnym symbolem zmian rynkowych. Jednocześnie Pacific przypieczętował kierunek tych zmian. Od nowofalowych odmian chmielu nie było już Smoky JoeI browar: AleBrowar w Browarze Gościszewo I styl: Whisky Extra Stout I premiera: 23 marca 2013 I ekstrakt: 16,0% I alkohol: 6,2%Smoky Joe z pierwszej edycji wraz z czekoladą przygotowaną specjalnie dla tego piwa z dodatkiem słodu do Joe to świetny przykład otwarcia na nowe, potencjalnie nieapetyczne aromaty i smaki. Zanim Smoky Joe pojawił się na polskim rynku, nieliczni mieli okazję próbować piw uwarzonych z użyciem słodu wędzonego torfem, wykorzystywanego do produkcji whisky np. na słynnej wyspie Islay. Lata leżakowania i dojrzewania whisky bardzo łagodzą i zaokrąglają apteczne aromaty dymu torfowego. W piwie sytuacja wygląda bardziej hardcorowo. Torfowe fenole są świeże, ostre i agresywne. Intensywnie pachną lizolem, czyli środkiem dezynfekujący używany niegdyś w szpitalach, przepalonym bakelitem stosowanym niegdyś w elektronice, a nawet świeżo kładzionym asfaltem. Nie powstrzymuje to prawdziwych miłośników dymu torfowego przed degustacją. Mało tego pojawiła się grupa oczekująca jeszcze intensywniejszych torfowych doznań. Doprowadziło to do powstania fanowskiej wersji Smoky’egio, uwarzonego z jeszcze większą ilością słodu wędzonego torfem, która została z nami już na stałe. Wrażenie z degustacji Smoky Joe znajdziecie ChâteauI browar: Artezan w Natolinie I styl: Red Flanders Ale I premiera: marzec 2013 I ekstrakt: 17% I alkohol: 6,5% Pół litrowy shaker wypełniony „kranową” wersją Château w łódzkiej Piwotece to najbardziej oryginalne piwo, jakie pojawiło się na początku naszej piwnej rewolucji. Jest kolejnym przykładem zamiłowania ekipy „Jeżyków” do klasycznych styli piwa. Reprezentuje bardzo wymagający dla piwowarów, wywodzący się z Belgii styl, którym jest Red Flanders Ale. Wyjątkowość tego piwa buduje się w czasie długiego leżakowania w dębowej beczce po czerwonym winie. Dzięki leżakowaniu piwo staje się wytrawne i winne. Nabiera charakterystycznej kwasowości i nut owocowych, wanilii, a nawet czekolady. Château leżakowało prawie pół roku w beczce po Bordeaux stając się pierwszym polskim piwem leżakowanym w drewnianej beczce po innym alkoholu. Jest też pierwszym polskim piwem kwaśnym (sour ale). Co ciekawe nadal pozostaje piwem bardzo oryginalnym ponieważ uwarzenia Red Flanders Ale podjął się jeszcze tylko browar Od lewej domowy prototyp Jacka Materskiego, pierwsza edycja w numerowanych butelkach z marca 2013 roku, edycja druga z grudnia 2013 roku oraz ostatnio wydana, trzecia wersja tego piwa z marca 2017 SzczunI browar: Browar Szałpiw w Browarze Bartek I styl: Tiple IPA I premiera: kwiecień 2013 I ekstrakt: 19,0 Blg I alkohol: 8,1%Premiera browaru Szałpiw w nieistniejącej już poznańskiej Setce. Wojtek Szała z dwiema szklankami premierowego już browar Szałpiw został wywołany do tablicy, warto wspomnieć o ich wkładzie w rozwój polskiego piwnego rynku. Browar założony został przez ojca i syna czyli Wojtka i Jana Szałów. Zanim powstał browar Janek był już znanym piwowarem domowym. Wielokrotnie wygrywał konkurs Prawie jak Grodzisz, a 2011 roku zdobył tytuł Grand Champion Konkursu Piw Domowych Festiwalu Birofilia, za piwo w stylu kolońskim. Zarówno Wojtek jak i Janek uwielbiają klasyczne style piwa, nie unikając jednocześnie piw nowofalowych. Bardzo dobrym tego przykładem jest debiutancki Szczun, który jest połączeniem mało porywającego, mocnego belgijskiego Tripla z nowofalowymi chmielami. Efekt tego połączenia przeszedł najśmielsze oczekiwania. Piwo wyszło mocne, bardzo dobrze ułożone i niesamowicie aromatyczne. Ma tylko jeden zasadniczy minus, pije się je na tyle dobrze, że można stracić głowę. W 2014 roku pojawiła się również limitowana wersja Szczuna refermentowana w eleganckiej, zamkniętej korkiem, numerowanej butelce. Należy pamiętać, że od czasu zamknięcia browaru w Grodzisku, było to pierwsze polskie piwo refermentowane w butelce. Jednocześnie Szczun był pierwszym polskim piwem zamkniętym drewnianym korkiem. Czym jest refermentacja? W skrócie fermentacja wtórna, przeprowadzana w celu poprawienia parametrów organoleptycznych gotowego piwa, np poprawę wysycenia, czy pozbycia się niechcianych aromatów z piwa np. diacetylu. Refermantacja w butelce to również proces świetnie przedłużający trwałości piwa, z powodzeniem stosowany przez piwowarów domowych, browary w Belgii a nawet w produkcji naszego Piwa w dwóch wariantach. Z lewej wersja refermentowana, z prawej wersja Hey NowI browar: Pracownia Piwa w Modlniczce, I styl: American Wheat I premiera: maj 2013 I ekstrakt: 11,0% I alkohol: 3,8%Hey Now na wycieczce rowerowej. Ta świetna fota oddająca klimat piwa Hey Now pochodzi od Patryka z blogu Piwny Brodacz ( Oczywiście w tym miejscu polecam blog Now to pierwsze dziecko podkrakowskiego browaru stworzonego przez dwóch pasjonatów piwowarstwa domowego, Tomka Rogaczewskiego i Marka Bakalarskiego. Chłopaki zainwestowali we własny sprzęt, stając się drugim polskim fizycznym browarem rzemieślniczym. Hey Now to pierwsze piwo w bardzo popularnym dziś stylu American Wheat. W odróżnienia od obecnych na rynku piw pszenicznych w stylu bawarskim (weissbier) i belgisjkich witbierów, Hey Now swoją siłę czerpał z rodzącej się w naszym kraju rewolucji piwnej, napędzanej nowofalowymi chmielami. Dla mnie bardzo ważnym był też fakt, że Hey Now był piwem lekkim, wymarzonym na upalne dni. Zawierał tylko 3,8% alkoholu, co stanowiło dużą przeciwwagę dla utrzymywanego przez koncerny standardu zawartości alkoholu na poziomie 5,5-6,0% obj. Warto też wspomnieć, że bazowa receptura okazała się na tyle wdzięcznym tematem do modyfikacji, że na jej bazie powstało wiele innych wersji: podwójny (Double Hey Now), potrójny (Triple Hey Now), poczwórny (Hey Now Wheat Wine) czy wersja fermentowana drożdżami belgijskim (Saison Hey Now). Nie mniej dla mnie wersja klasyczna pozostaje najważniejsza, a zdobyte doświadczenie przy warzeniu Hey Now, ekipa browaru wykorzystała do stworzenia kolejnej nowofalowej wariacji na temat piw pszenicznych czyli rewelacyjnych Dwóch Smoków (piwo w stylu Wit IPA).Tomek i Marek na Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa w maju 2014 roku13. Poliż AleI browar: Artezan w Natolinie I styl: Wet Hop Ale I premiera: 2 października 2013 I ekstrakt: 11,5% I alkohol: 4,8%Premiera Poliż Ale z browaru ArtezanPoliż Ale to zapomniane dziś piwo. Jednak należy pamiętać, że jest ono pierwszym polskim wet hopem, czyli piwem chmielonym świeżo zerwaną, jeszcze mokrą szyszką chmielu. W tym konkretnym przypadku była to Sibilla. Chmiel użyty do tego piwa pochodził z gospodarstwa mało znanego wówczas Pawła Piłata (Polish Hops). Pamiętam, że premiera piwa zamiast być świętem, była okazją do pokazania problemów i bolączek trawiących polskie chmielarstwo. Jednocześnie mam nieodparte wrażenie, że spowodowała zwiększenie zainteresowania polskim chmielem. Wet hop’y jakoś nie zadomowiły się na naszym rynku. Nie mniej polski chmiel nie jest już ciekawostką i znajdziemy go w wielu piwach, nie tylko Poliż Ale z browaru Artezan. Paweł Piłat i Jacek Materski opowiadają o Lublin To DublinI browar: O’Hara’s i Browar PINTA I styl: marzec 2014 I premiera: 14 – 17 marca 2014 I ekstrakt: 16,0% I alkohol: 6,5%Lublin To Dublin na warszawskiej premierzeZiemowit Fałat w Kuflach i Kapslach na warszawskiej premierze Lublin To DublinLublin to Dublin to wyjątkowe piwo ponieważ zostało uwarzone w pierwszej kooperacji polskiego browaru rzemieślniczego z browarem zagranicznym. W tym celu ekipa browaru PINTA udała się do Irlandii gdzie wspólnie z ekipą browaru O’Hara’s Irish Craft Beers uwarzyli świetnego tęgiego stouta owsianego. Płatki owsiane, chmiele Marynka i Lubelski przyjechały z ekipą PINTY z Polski. O’Hara’s dołożyła to, z czego jest najbardziej znana czyli umiejętność warzenia ciemnych ale’i. Ich stouty są prawdziwymi majstersztykami. Nie inaczej było z piwem Lublin to Dublin. Pewnie dlatego tak często gościło ono w mojej szklance. Kooperacja między tymi browarami trwa nadal i w jej ramach co roku powstaje nowe ciemne piwo. W 2015 mogliśmy spróbować Robust Porter, a w 2016 Foreign Extra Stout. W maju tego samego roku do Polski przyjechał Kjetil Jikiun – pierwszy piwowar z zagranicy, który w Browarze Gościszewo razem z ekipą AleBrowaru uwarzył Deep Love. Te i następne polsko-zagraniczne kooperacje potwierdziły rosnące znaczenie polskich browarów rzemieślniczych i wartość dynamicznie rozwijającego się polskiego piwnego Deep Love czyli kooperacyjnego piwa AleBrowaru i Nøgne Ø w Browarze Gościszewo. Na zdjęciu od lewej Michał Saks, Kjetil Jikiun i Bartek Napieraj. 15 maja 2014 Dziękuję Arkowi, Ziemkowi, Bartkowi, Sebastianowi, Patrykowi i Docentowi za pomoc i konsultacje.
Dziennikarze serwisu Business Insider opracowali ranking najlepszych miast do życia w Polsce. Wzięli pod uwagę poziom bezrobocia, wynagrodzeń, cen mieszkań z rynku wtórnego, dostęp do lekarzy, przestępczość i jakość powietrza. Podium zaskoczy wiele osób.Jak się okazuje, najlepszym miastem do życia nie jest ani Warszawa, ani Kraków.
Doskonała opinia, jaką cieszą się piwo i browary w naszym kraju, przekłada się na imponujące notowania w skali międzynarodowej. W 2020 r. polscy respondenci wystawili rodzimemu piwu i jego producentom najwyższe oceny spośród wszystkich badanych w Europie. Polskie piwo otrzymało 85,6 punktów w 100-stopniowej skali, podczas gdy średnia europejska, wyniosła 70,9 pkt. Wynik browarów to z kolei 80,9 pkt., przy średniej 73,0 pkt. dla pozostałych państw europejskich. Sympatię konsumentów nasze piwo zaskarbiło sobie dzięki takim walorom, jak: smak, różnorodność i coraz większa oferta wariantów nisko- i bezalkoholowych. Postrzeganie piwa i jego producentów przez respondentów w poszczególnych krajach europejskich mierzone są w cyklicznym badaniu Beer Image Tracker, prowadzonym na zlecenie europejskiego stowarzyszenia browarników The Brewers of Europe. Ze zgromadzonych danych wynika, że reputacja piwa w Polsce systematycznie poprawia się – uzyskany w 2020 r. wynik jest o 10,6 pkt. lepszy niż ten sprzed czterech lat. Analogiczny postęp można zaobserwować w przypadku browarów, które w porównaniu z 2016 rokiem otrzymały ocenę wyższą o 7,7 piwie najważniejszy jest smak Przyglądając się powodom, dla których respondenci tak pozytywnie oceniają piwo, można zauważyć, że dominują te związane z degustowaniem i świadomą konsumpcją. Polscy piwosze cenią złocisty napój przede wszystkim za świetny smak. W dalszej kolejności piwo jest darzone uznaniem z uwagi na bogactwo stylów, właściwości orzeźwiające, pozwalające gasić pragnienie oraz naturalne, wysokiej jakości składniki. W opinii większości Polaków piwo zasługuje na dobrą ocenę również jako napój „towarzyski” – to trunek pasujący do spędzenia miłych chwil z przyjaciółmi, służący dobrej zabawie i łączący ludzi. Respondenci wypowiadali się o nim pozytywnie także w kontekście bogatej historii piwowarstwa w Polsce, rozumianej jako część naszego dziedzictwa Polaków na temat piwa przekładają się na ich decyzje zakupowe. Zapytani, na co zwracają uwagę przy wyborze złocistego trunku, na pierwszym miejscu wymieniają smak, następnie styl i markę, a dopiero w dalszej kolejności cenę, rodzaj opakowania i zawartość procentową alkoholu. Wśród piw, po które Polacy sięgali najchętniej w okresie poprzedzającym badanie, nadal królują lagery, ale tuż za nimi znajdują się warianty nisko- i bezalkoholowe. Nie mniej popularne są piwa smakowe, z dodatkiem soków bezalkoholowe z potencjałem Piwa 0,0% są w Polsce przebojem rynkowym – 90 proc. badanych w ciągu ostatniego roku próbowało bezalkoholowej wersji ulubionego napoju, a 70 proc. respondentów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy planuje zwiększyć konsumpcję piw 0,0%. Jest to wynik znacznie powyżej średniej europejskiej (odpowiednio 75 i 53 proc.). Takie deklaracje pozwalają sądzić, że kategoria piw bezalkoholowych będzie się nadal bardzo dynamicznie kilku lat w naszym kraju obserwujemy trend spadkowy, jeśli chodzi o średnią zawartość alkoholu w piwie. Z kolei piwa bezalkoholowe ugruntowały swoją pozycję, notując udziały 5 proc. w rynku piwa i w całym rynku napojów bezalkoholowych. Dane rynkowe i badania pokazują, że najważniejszym powodem sięgania po piwo jest jego smak, a zawartość alkoholu jako czynnik decydujący o wyborze jest na dalekim miejscu. Co więcej, rozwój segmentu piw nisko- i bezalkoholowych sprawia, że można już wyodrębnić sub-segmenty i sięgać po piwne specjalności 0,0 %, piwa smakowe 0,0% lub lagery 0,0%. Piwa bezalkoholowe pozwalają cieszyć się smakiem piwa, w sytuacjach, kiedy nie chcemy lub nie możemy pić Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego Browary ważne dla polskiej gospodarkiBadanie Beer Image Tracker pokazuje, że w społecznej percepcji producenci piwa są postrzegani jako istotne ogniwo polskiej gospodarki. Respondenci dostrzegają i pozytywnie oceniają wkład sektora w tworzenie i utrzymanie miejsc pracy oraz wydatki związane ze wspieraniem polskiej kultury i sportu. Według badania, polskich browarników wyróżnia na plus innowacyjność, stałe poszerzanie oferty oraz dbanie o wysoką jakość Polsce, dzięki ogromnym inwestycjom poczynionym w latach 90., udało się odbudować potencjał sektora piwowarskiego i odtworzyć kulturę piwną. Obecnie miłośnicy piwa są doskonale zorientowani, jeśli chodzi o wybór smaków i stylów, wciąż poszukując nowości, co z kolei jest motorem dywersyfikacji rynku. Rozwój browarnictwa przekłada się na wzrost wartości sektora dla gospodarki narodowej. Mimo istotnej destabilizacji w dobie pandemii branża, między innym dzięki wpływom z podatków i opłat, pozostaje jej istotnym Morzycki, Dyrektor Generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego W Polsce przepisy określają, że piwo zero to taki napój, którego zawartość alkoholu nie przekracza 0,5% objętości. W innych krajach granica ta może być nieco inna, np. w Niemczech piwo bezalkoholowe to taki napój, którego zawartość alkoholu nie przekracza 0,5% objętości dla piwa zimnego i 0,3% dla piwa ciepłego. Autor: Jakub Szymanek Data: 02-06-2022, 22:45 Rynek piwa w Polsce notuje najgorsze wyniki od 10 lat, a mimo tego trzy największe koncerny piwne działające w kraju nad Wisłą zaproponowały już ok. 40 piwnych nowości w tym sezonie. casualowy piątek Carlsberg Polska, Kompania Piwowarska i Grupa Żywiec od początku tego sezonu piwnego wprowadziły już na rynek ok. 40 różnych smaków piw. / fot. JS Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na Sezon piwny 2022 uznany za otwartySezon piwny rozpoczyna się zazwyczaj w majówkę. Ale tak naprawdę piwo najlepiej sprzedaje pogoda. Majówka tego roku była ciepła i słoneczna, podobnie jak pierwsza część maja i można było zauważyć w tym czasie wzrost sprzedaży piwa. W kolejnych tygodniach dni słoneczne przeplatały się z tymi deszczowymi i chłodniejszymi. Nie zraziło to jednak w żaden sposób producentów piwa, którzy prężnie budowali swoje portfolio i proponowali konsumentom przygotowane na ten sezon piwne Polska, Kompania Piwowarska i Grupa Żywiec od początku tego sezonu piwnego wprowadziły już na rynek ok. 40 różnych smaków piw. Wymieniliśmy trzech największych graczy na rynku, a oprócz nich są jeszcze mniejsze browary jak Łomża, Perła czy Browar Amber oraz producenci piw rzemieślniczych z Pintą na czele. Zatem piwnych nowości z pewnością już pojawiło się dużo więcej niż wspomniane 40. Dalsza część artykułu jest dostępna dla subskrybentów Strefy Premium lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie
Grodziskim zachwycają się miłośnicy piwa w całej Europie, ale w Polsce popadło ono niemal w zapomnienie. Aktualizacja: 22.11.2023 22:33 Publikacja: 02.05.2023 14:16 Piwo grodziskie znalazło się w czołówce zestawienia serwisu Taste Atlas.
Nie żyje nestor telewizji Andrzej Muras. W wieku 84 lat zmarł Andrzej Muras – przez ostatnie dwie dekady wiceprezes kanału Tele 5, wcześniej związany z Polskim Radiem i Telewizją Polską. O śmierci Andrzeja Murasa poinformowała szefowa stacji Tele 5, Ewa Wąsikowska-Tomczyńska w godzinach wieczornych w sobotę, 23 lipca. Z ogromnym smutkiem przekazujemy informację, że zmarł Andrzej Muras, legenda telewizji w Polsce, a od dwudziestu lat wiceprezes, członek zarządu telewizji Tele 5 Nazwanie zmarłego 84-latka legendą polskiej telewizji nie jest w żadnym stopniu przesadzone. Andrzej Muras został mianowany na wiceprezesa telewizji Tele 5 w 2002 r., czyli od momentu jej powstania. Spółka Fincast, do której należał wówczas kanał telewizyjny, powołała na to stanowisko 74-letniego wtedy Murasa, jako byłego prezesa zarządu Polskiej Telewizji Cyfrowej Wizji TV. Kariera mężczyzny była bogata o znacznie więcej stanowisk i sukcesów. Najpierw pracował w Polskim Radiu, a później w TVP, gdzie był inżynierem wozu transmisyjnego, dyrektorem naczelnym oraz dyrektorem Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego. Był też dyrektorem naczelnym Centralnej Wytwórni Programów i Filmów Telewizyjnych POLTEL. Spoczwaj w pokoju [*] Chcą wyjaśnić śmierć Andrzeja Leppera. 5 sierpnia 2011 r. Andrzej Lepper został znaleziony martwy w warszawskim biurze Samoobrony. Według oficjalnych ustaleń, polityk popełnił samobójstwo przez powieszenie. Miał cierpieć na depresję wywołaną postępowaniami karnymi, upadkiem politycznym, wielotysięcznym zadłużeniem i bankructwem finansowym partii. Chociaż wkrótce minie 11 lat od momentu śmierci Andrzeja Leppera, to dość zaskakujący wniosek złożyła właśnie Konfederacja. W imieniu tej partii Robert Winnicki przygotował dokumenty ws. powołania specjalnej komisji śledczej. Miałaby ona wyjaśnić, czy lider Samoobrony faktycznie targnął się na swoje życie. – Uważamy, że 11 lat to zbyt długo aby śmierć wicepremiera państwa polskiego była niewyjaśniona i owiana tajemnicą. Potrzeba komisji śledczej, która rozwieje wszelkie wątpliwości w tym temacie i pokaże jak było naprawdę – mówił polityk na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie. Poseł wskazywał na wagę sprawy. Przypomniał, że chodzi o polityka, który nie tylko był obrońcą rolników, ale przede wszystkim byłym wicepremierem polskiego rządu. – Mówimy o sytuacji, która budzi rozliczne wątpliwości. Dlatego jako posłowie Konfederacji przygotowaliśmy wniosek o to, żeby powołać sejmową komisję śledczą ds. zbadania okoliczności śmierci Andrzeja Leppera – poinformował. – Przedstawiono tę śmierć jako samobójczą, ale my ją traktujemy jako niewyjaśnioną. 11 rocznica śmierci to najwyższy czas na wyjaśnienie tajemnicę śmierć byłego wicepremiera – powiedział poseł Grzegorz Braun z Konfederacji. Post Views: 7 968 Nawigacja wpisu
BTW, tak gwoli ścisłości 1 na 100, to w rzeczywistości nie jest piwo bezalkoholowe, bowiem zawiera 1% alkoholu objętościowo. Jest to więc taki nieformalny segment tzw. piw niskoalkoholowych. No, ale prawda jest taka, że w zasadzie przez posiadaczy lejców traktowany jest jako typowy bezalkus ;) To właśnie od Kormorana zaczęła się

Dariobeer Posty: 1249 Rejestracja: 05 listopada 2011, 17:06 Lokalizacja: Konin Kontaktowanie: Najgorsze wypite piwo. #1 Post autor: Dariobeer » 07 listopada 2011, 19:50 Twoim zdaniem jakie było najgorsze wypite piwo,piwa? Będąc w Łodzi wypiłem miejscowe piwo "Glob".To chyba były jakieś wypociny piwowara. Piwo mało gazowane,smak-lepiej nie opiszę,bo może kogoś obrażę. wtk Posty: 2444 Rejestracja: 14 listopada 2010, 10:31 Lokalizacja: okolice Wrocławia #2 Post autor: wtk » 07 listopada 2011, 23:26 Moje najgorsze wspomnienia dotyczą porterów!! Normalnie nie mogę!!! Primator 24% to chyba najobrzydliwsze piwo jakie piłem! zipkeczup Moderator Posty: 1214 Rejestracja: 24 maja 2008, 22:12 Lokalizacja: Koszalin #3 Post autor: zipkeczup » 07 listopada 2011, 23:34 Kto nie pił piwa "Top Budget" robionego dla Intermarche przez Jabłonowo, nawet nie jest świadomy jak mało wie o niedobrym piwie. A jak ktoś nie spróbował, niech się cieszy, że nie będzie miał już nigdy okazji. Czekam na psa jak na wykonanie wyroku, bo on już zapadł tam, na peronie. Krzysiek Posty: 1689 Rejestracja: 08 lutego 2005, 14:58 Lokalizacja: Prawie Warszawa #4 Post autor: Krzysiek » 07 listopada 2011, 23:44 Dziś ze względu na kapsel wypiłem do meczu Dębowe Mocne (650ml!). Nie wiem czy to wina cienkiego spotkania, ale to piwo... rafal_rr Posty: 242 Rejestracja: 04 kwietnia 2011, 19:55 Lokalizacja: wro #5 Post autor: rafal_rr » 08 listopada 2011, 01:30 vip z biedronki w czasach gdy zaczynało się picie piwa z kolegami... wollny Posty: 243 Rejestracja: 02 sierpnia 2011, 12:32 Lokalizacja: Poznań #6 Post autor: wollny » 08 listopada 2011, 08:28 wtk pisze:Moje najgorsze wspomnienia dotyczą porterów!! Ja mam tak samo. Żywiec porter to jedyne piwo jakie wylałem w życiu. Po prostu nie do wypicia... Pluto Posty: 2279 Rejestracja: 10 grudnia 2006, 22:26 Lokalizacja: Karczew #7 Post autor: Pluto » 08 listopada 2011, 09:16 Jak to Lolek zwykł mawiać "nie ma piwa złego, jest dobre lub bardzo dobre" Także najwidoczniej trafiliście na te piwa dobre ZIELONE KARTKI NA FB Czy to jest nowy kapsel żubra czy nie. Już zmieniłem zdanie. Wymienisz się za nie. Mr Cinx Posty: 1736 Rejestracja: 30 września 2005, 16:02 Lokalizacja: Łódź #8 Post autor: Mr Cinx » 08 listopada 2011, 12:23 Racja, Żywiec Porter też nie dla mnie... Kibi Posty: 1253 Rejestracja: 09 kwietnia 2005, 19:23 Lokalizacja: Prawie Warszawa #9 Post autor: Kibi » 08 listopada 2011, 13:04 Odpowiedzi idą w dwóch kierunkach. Jedni odpowiadają na pytanie jakie piwo zostało najbardziej spieprzone przez piwowara lub z innych przyczyn (marketowe oszczędności) najbardziej odbiega od wzorca i chyba to pytający miał na myśli. Inni piszą jaki gatunek/styl piwa nie trafia w ich gust. Ja lubię porter. To najbardziej polski gatunek piwa (grodziskiego nie licząc). Jako człowiek starszej daty mogę powiedzieć, że kiedy zaczynałem pić piwo, w naszych sklepach nie było pszeniczniaków, ejli, stoutów czy klasztorniaków, nie było też piw miodowych, jagodowych, śliwkowych ani o smaku toffi. Oprócz najpopularniejszych do dziś jasnych lagerów, można było trafić na niskoalkoholowe ciemne piwo karmelowe i właśnie porter. A czym skorupka za młodu nasiąknie... rafal_rr Posty: 242 Rejestracja: 04 kwietnia 2011, 19:55 Lokalizacja: wro #10 Post autor: rafal_rr » 08 listopada 2011, 13:11 bo porter trzeba lubić. usiąść spokojnie w mieszkaniu wieczorem i wypić małymi łyczkami ;) to nie oranżada Moby Posty: 897 Rejestracja: 01 kwietnia 2008, 16:26 #11 Post autor: Moby » 08 listopada 2011, 18:21 Moje najgorsze piwo to Kormoran ciemny;/ (nie pamiętam czy to dokładnie to- tamto składało się z 5 słodów). Chciałem kupić jakiegoś portera i przez pośpiech nie wyszło Jakieś kwaśno-gorzko-przypalony karmel... Strasznie mi nie smakowało, a na dodatek kosztowało mnie około 4,50zł (?). I jeszcze jedno piwo, ale to chyba nie wina piwa, tylko może leżakowania na słońcu, czy coś. Tatra Mocne o intensywnym zapachu starych szczochów (dosłownie ) ale się nie poddałem, po kilku łykach postanowiłem przelać do szklanki z jakimś sokiem i jakoś dałem rade Tomson87 Posty: 44 Rejestracja: 24 maja 2011, 09:55 Lokalizacja: Halinów #12 Post autor: Tomson87 » 08 listopada 2011, 19:48 Najgorsze: Wszelkiego rodzaju Karmi oraz ostatni wynalazek piwo puszkowe o nazwie Kumpel od Van Pur. danio_145 Moderator Posty: 3082 Rejestracja: 07 lutego 2005, 11:16 Lokalizacja: Nowy Sacz 33-300 Kontaktowanie: #13 Post autor: danio_145 » 08 listopada 2011, 19:49 Kumpel jest dobry. Nie znacie się. O Kura Masa! Viva'la Obwoluta! Pijemen po einen Bieren! Miodos sie nie topios! Paweł Administrator Posty: 2114 Rejestracja: 28 stycznia 2005, 14:26 Lokalizacja: Warszawa Kontaktowanie: #14 Post autor: Paweł » 08 listopada 2011, 19:52 danio_145 Moderator Posty: 3082 Rejestracja: 07 lutego 2005, 11:16 Lokalizacja: Nowy Sacz 33-300 Kontaktowanie: #15 Post autor: danio_145 » 08 listopada 2011, 19:58 Na ratebeer siedzą po prostu inni ludzie. Oni kochają portery. Zobacz ile ich na górze jest. Nie do końca lubie tą stronę ponieważ zazwyczaj wygrywają tam albo portery albo imperial stouty. A zwyczajnie nie każdy lubi ten gatunek piwa. O Kura Masa! Viva'la Obwoluta! Pijemen po einen Bieren! Miodos sie nie topios! Bdm #16 Post autor: Bdm » 08 listopada 2011, 20:28 Najgorsze piwo ? Volt, Trixx (biedronka) Poker (netto) Koter Posty: 351 Rejestracja: 17 marca 2010, 14:05 Lokalizacja: Elbląg #17 Post autor: Koter » 08 listopada 2011, 20:55 haha a ktoś pił wiśnia w piwie ? taki jabol chyba 10% 2009 sztuk glogowianin Posty: 1008 Rejestracja: 23 grudnia 2010, 11:26 #18 Post autor: glogowianin » 08 listopada 2011, 21:01 Taki już los kolekcjonera, że w imię wyższych celów musi przez siebie różne wynalazki przelewać. zipkeczup Moderator Posty: 1214 Rejestracja: 24 maja 2008, 22:12 Lokalizacja: Koszalin #19 Post autor: zipkeczup » 08 listopada 2011, 22:00 Koter pisze:wiśnia w piwie ? Akurat "Wiśnia w piwie" to normalne (jak kto woli) smakowe piwo. Raczej chodziło Ci o "Wiśnię Mocną" z Kormorana - napój winopodobny na bazie piwa. Ostatnio Sulimar wypuścił podobną serię "pyszności". Oczywistym jest, że autorowi chodziło w tym temacie o najsłabsze piwo. Mówienie na ten temat o porterach, bez względu na gusta, raczej nie przystoi Rozumiem, że ktoś nie jest w stanie wypić portera, ale kaleczeniem rzemiosła browarnika jest nazywanie tego gatunku piwa za najgorsze. Czekam na psa jak na wykonanie wyroku, bo on już zapadł tam, na peronie. Koter Posty: 351 Rejestracja: 17 marca 2010, 14:05 Lokalizacja: Elbląg #20 Post autor: Koter » 08 listopada 2011, 22:21 zipkeczup pisze:Koter pisze:wiśnia w piwie ? Raczej chodziło Ci o "Wiśnię Mocną" z Kormorana - napój winopodobny na bazie piwa. racja mój błąd 2009 sztuk lowolak Posty: 550 Rejestracja: 16 października 2009, 10:47 Lokalizacja: Warszawa a #21 Post autor: lowolak » 09 listopada 2011, 09:39 Niby PLUTO już wskazał moją opinię, ale ... jeżeli kilkumiesięczne KRÓLEWSKIE przechowane pod kaloryferem, do połowy butelki wypełnione pływającymi drożdżami (koniec lat 80), było piwem DOBRYM !!! to uwierzcie mi, że każde wyżej wspomniane powinno mieć ocenę dobre + PIWO JEST DOBRE ALBO BARDZO DOBRE !!! a jako przykład podam zeszłoroczną giełdę w Elblągu i Specjal Promocja. Jadąc na giełdę trafiła nam się rynkowa nowość, a wszyscy określili piwko w kategorii dobre. W drodze powrotnej to był kur... miód, napój Bogów, nektar i rarytas jakich dotąd nie pijałem (pozdrowienia dla współtowarzyszy). Wszystko zależy od chwili w jakiej dane piwko spożywasz. Ostatnio zmieniony 09 listopada 2011, 10:49 przez lowolak, łącznie zmieniany 1 raz. sPISkowej propagandzie mówię NIE Koter Posty: 351 Rejestracja: 17 marca 2010, 14:05 Lokalizacja: Elbląg #22 Post autor: Koter » 09 listopada 2011, 09:42 a po specjalu główka bolała 2009 sztuk chaos Posty: 335 Rejestracja: 04 czerwca 2008, 18:58 Lokalizacja: Grajewo/Olsztyn #23 Post autor: chaos » 11 listopada 2011, 22:10 Mega Watt z Jabłonowa - 10%. Prawie wylałem ;) 91377 kapsli od maja 1978 zipkeczup Moderator Posty: 1214 Rejestracja: 24 maja 2008, 22:12 Lokalizacja: Koszalin #24 Post autor: zipkeczup » 14 listopada 2011, 19:08 No i stało się. Wylałem drugie piwo w życiu (Wojaka Mocnego przeterminowanego o 2 lata nie liczę, kwas był straszny, ale łyka wziąłem), po Top Budgecie przyszła pora na Tatrę Grzaniec. Zimne bym wypił, ale podgrzane rozłożyło mnie na łopatki... Czekam na psa jak na wykonanie wyroku, bo on już zapadł tam, na peronie. JulasTczew Posty: 1134 Rejestracja: 16 listopada 2009, 14:23 Lokalizacja: 83-110 Tczew #25 Post autor: JulasTczew » 14 listopada 2011, 19:18 faktycznie podgrzane dosyć dziwnie smakuje 2563 polskich kapsli i 3573 zagranicy. Razem 6136 kapsli od Lipca 2009 - stan na dzień KZK16 Posty: 1190 Rejestracja: 21 października 2007, 19:57 Lokalizacja: 87-800 Włocławek #26 Post autor: KZK16 » 14 listopada 2011, 19:19 Najgorsze chyba Kenniger z Biedronki smak i odór nie do zniesienia xD chinet Posty: 4025 Rejestracja: 19 marca 2006, 13:37 Lokalizacja: Błonie #27 Post autor: chinet » 14 listopada 2011, 19:43 zipkeczup pisze:przyszła pora na Tatrę Grzaniec. Zimne bym wypił, ale podgrzane rozłożyło mnie na łopatki No ja zmęczyłem Grzańca dla kapsla na zimno (brrr) i zastanawiałem się czy nie lepiej posmakuje na ciepło. Na szczęście nie chciało mi się za to zabrać . Jestem trollem Moby Posty: 897 Rejestracja: 01 kwietnia 2008, 16:26 #28 Post autor: Moby » 14 listopada 2011, 20:15 chinet pisze:zipkeczup pisze:przyszła pora na Tatrę Grzaniec. Zimne bym wypił, ale podgrzane rozłożyło mnie na łopatki No ja zmęczyłem Grzańca dla kapsla na zimno (brrr) i zastanawiałem się czy nie lepiej posmakuje na ciepło. Na szczęście nie chciało mi się za to zabrać . Hehe, ja miałem dokładnie te same odczucia co chinet, właśnie dopiero co wypiłem, ale ujdzie... Pluto Posty: 2279 Rejestracja: 10 grudnia 2006, 22:26 Lokalizacja: Karczew #29 Post autor: Pluto » 14 listopada 2011, 20:28 Moim zdaniem przesadzacie Oczywiście każdy ma inny gust Mi Tatra Grzaniec smakowała, chociaż piłem ją zimną z racji, że grzańca nie lubię to go jej nie grzałem. Ale na zimno jest ok A najgorsze? Ostatnio w ogóle nie dałem rady wypić Tatry Mocnej dla kapsla. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby ją kupić i spróbować wypić. Nigdy więcej. ZIELONE KARTKI NA FB Czy to jest nowy kapsel żubra czy nie. Już zmieniłem zdanie. Wymienisz się za nie. chinet Posty: 4025 Rejestracja: 19 marca 2006, 13:37 Lokalizacja: Błonie #30 Post autor: chinet » 14 listopada 2011, 21:49 Pluto pisze:każdy ma inny gust No właśnie. Jak dla mnie zbyt aromatyczne, ale wcale nie powiedziałem że to było najgorsze piwo . Kiedyś, jeszcze w czasach szkolnych (ponadpodstawowych), z kumplem kupiliśmy po Warce (etykieta z Pułaskim). Piwo oczywiście nie było pasteryzowane, ale w zamian chyba trzymane na wystawie sklepowej na słońcu. Totalne szczyny. Nie wylałem . Jestem trollem

Czy zacierano i warzono brzeczkę w podobny sposób do dzisiejszych metod rzemieślniczych nie wiadomo. Piwo fermentowało w otwartych kadziach i leżakowało zazwyczaj krótko lub wcale. Słowianie pili je tzw. zielone czyli młode. Na specjalne okazje napój zostawiali w kadziach na dłużej, a następnie leżakowano trunek w drewnianych
W roku 2002 produkcja piwa alkoholowego w Polsce wynosiła 2,67 miliarda litrów, a do roku 2022 wzrosła do 3,77 miliarda litrów. Jednakże, patrząc na dane z ostatnich kilku lat, można zauważyć pewne wahania. Produkcja piwa w Polsce osiągnęła swój szczyt w roku 2016, kiedy wynosiła 4,05 miliarda litrów, a następnie zaczęła
.